Rozważanie na V Niedzielę Wielkanocną.

Od zmartwychwstania Jezusa upłynęło już blisko dwa tysiące lat, a my musimy wciąż pytać: Czy ludzie stali się lepsi? Czy w życiu chrześcijan można wyczuć coś z mocy zmartwychwstania, dostrzec ślady nowego stworzenia? Czy przynajmniej świat chrześcijan stał się bardziej ludzki? Czy opłacił się ów wielki wysiłek Boga: wcielenie, krzyż zmartwychwstanie? Niektórzy z naszych współczesnych myślicieli zaczynają mówić o rozpoczynającej się erze pochrześcijańskiej. To wielkie nieporozumienie. My żyjemy właściwie jeszcze w czasach przedchrześcijańskich, w starym, zimnym świecie. Nowy człowiek, „nowe przykazanie” to ideał, do którego musimy się zbliżać; szczyt, na który musimy się wspinać; to rzeczywistość Boża, którą z trudem doganiamy. Daleko nam jeszcze do niej, choć ku niej zdążamy. Pierwsze czytanie – Bóg działa przez ludzi. W czasie pierwszej podróży misyjnej św. Paweł i św. Barnaba założyli liczne gminy chrześcijańskie. Przepowiadana Ewangelia miała moc przekonywania nie pochodzącą od ludzi. Dzisiejsze czytanie opowiada o powrocie Apostołów do Antiochii Syryjskiej, skąd rozpoczęli swą podróż. W drodze powrotnej jeszcze raz odwiedzili założone przez siebie gminy. Ustanawiając w nich „starszych” (prezbiterów) tworzyli mocne podwaliny organizacyjne, dzięki którym mogły istnieć samodzielnie i stawić czoła przyszłym niebezpieczeństwom. Struktura hierarchiczna, odpowiedzialne stanowiska i kierownictwo są nieodzowne, aby gminy chrześcijańskie mogły istnieć, ale ważniejszą sprawą jest, aby…